niedziela, 29 maja 2011

89 dni...

tyle jeszcze mi zostało do wylotu.. czas pomalu leci, ale zbyt szybko by pozałatwiać pewne sprawy, ale widzę, że mi się to nie uda... brak pracy robi swoje :/ już dostaję na głowę w domu, a mało tego zmarła moja ciocia ['], tak mi źle z tym... nikt jej nie pomógł, nie chciała leczyć się... tak jej brakuje, nie wyobrażam sobie życia bez niej, pogrzebu... :( to jest takie ciężkie... Była mi jedną z najbliższych osób.. a tu jej nie ma... mam nadzieję, że teraz jej lepiej... nie męczy się już, już Ją nic nie boli... :(:(:(...

Ale trzeba żyć dalej...
powoli szykuję wyprawkę do wyjazdu, kupiłam plecak na laptopa, będzie jako bagaż podręczny, jeszcze tylko znaleźć tą pracę, byle co, byle była, bo siedzenie w domu jest okropne... :/

Jestem ciekawa jak życie ułoży mi się w Londynie, z chęcią zostałabym tam na stałe, jednak w Polsce jeszcze trzyma mnie kilka rzeczy, których nie zostawię...

Pusto na moim blogu jeszcze, mam nadzieję, że znajdą się chętni do czytania...

środa, 18 maja 2011

14 tygodni 3 dni...

Jeszcze ponad 14 tygodni siedzenia w Polsce.. już się nie umiem doczekać wyjazdu... Ciekawa jestem Londynu, bardzo dawno już chciałam tam jechać, jednak nie miałam z kim i możliwości takich.. wszystko odmieniło się po tym jak na pewnej stronie dodałam ogłoszenie że poszukuję pracy jako opiekunka dla dziecka z zamieszkaniem... odezwała się do mnie rodzinka z Londynu, są Polakami i mają 2 letnią córeczkę, myślę że na początek w sam raz. Cieszę się, że jednak się udało.. bilecik już jest... 26.08 wylot, och normalnie jak myślę o tym samolocie to mnie ściska za żołądek, a co najlepsze samego lotu się nie boję tylko tej całej bieganiny na lotniskach... ale mam nadzieję, że się nie pogubię i trafię do właściwego samolotu a nie jak w Kevinie :)

Pozdrawiam!